Relacja z pracy z parą

Relacja z pracy z parą

Siadają, ona obok mnie, on na następnym krześle.
Po chwili ona mówi – Ty tu usiądź, zamieńmy się.
On wstaje – zamiana. Siada obok.
Przypominają mi się słowa Berta
o ważności miejsca przy terapeucie. Czekam.
Ona się kręci. Poprawia. Patrzy na niego. Wydaje polecenia.
Co ma zdjąć, jak ma usiąść. Kiedy ma mówić itp.
Czekam spokojnie i obserwuję. Wiem, że obraz powie o wiele więcej. Zgadzam się na ten chaos. Na Jej zarządzanie.
On próbuje ją uspokoić, wyciszyć, mówi prawie szeptem.
Ona łagodnym, lecz stanowczym tonem podaje mu
argumenty jego niedorzeczności spostrzeżeń.
Po pewnym czasie pytam o co chodzi:
Ona: Czuję się przez niego wykorzystywana…
Ja: Jesteś wykorzystywana seksualnie?
Ona: Nie, nie, skąd – chodzi mi o to, że on mi rozkazuje co mam robić. Wydaje komendy. Zarządza. Nakazuje. No wykorzystuje po prostu.
Jest pobudzona. Dumna z siebie. Pokazuje mu ostentacyjnie, że wreszcie ktoś to usłyszał i teraz się wszystko wydało. Ale ona się nie da!
Oddycham i przyglądam się sobie uważnie.
Obserwuję ich. Całą sobą.
On nie mówi nadal nic.
Po chwili kolejnej ciszy pytam:
Ja: A w jakim stopniu Ty wykorzystujesz Jego?
Jest zaszokowana. Zaskoczona. Patrzy na mnie oburzona.
Ja; Zapytaj się siebie. Szczerze. Otwarcie. Spokojnie.
Milczymy długi czas.
Ona powtarza tylko: nie wiem, nie wiem. Nie wykorzystuję.
Po kolejnym milczeniu On się odzywa.
On: Wykorzystujesz mnie jak Twój Ojciec Twoją Matkę…
Ja: Tak.
Związek z nim ma być podtrzymaniem Twojej wierności Mamie. Ja taka jak Ty. W tej rodzinie Mamo teraz Kobiety wykorzystują…
Po dłuższej chwili rozmowy i odniesieniu do obrazu oraz moich słów ona nagle mówi: Ona: przypomniało mi się, jak moja Mama przed ślubem, wieczorem, podczas rozmowy, powiedziała mi: tylko się nie dawaj wykorzystywać jak ja… bądź mądrzejsza!
Ja: Mówisz do Niej w sercu dziecka…
Tak Mamo, z tej miłości do Ciebie, z wierności Tobie,
będę żyła Twoim spełnionym marzeniem…
Po chwili ciszy dopytuję jeszcze:
Tylko czy to jest nadal Twoje życie wtedy?