Odwrócić się od matki?

Odwrócić się od matki?

Kiedy wszystko jest właściwe. Czy kiedy wszystko jest właściwe takie, jakie ono jest, wtedy zwolnieni jesteśmy z empatii?
Pewna kobieta:
Byłam na ustawieniach jakiś czas temu i osoba prowadząca powiedziała, że w systemie mojej matki jest tyle zła, że nie da się tu nic zrobić i muszę się od niej odwrócić, stanąć tyłem. I mój tata też ma się odwrócić. Przyznaję – zamarłam. Zobaczyłam ten obraz i poczułam głęboki smutek. Powiedziałam: Dziecko kochane, jak prowadzący musiał bardzo mocno dojść do swojej granicy ludzkiej empatii dla drugiego człowieka, że kazał się klientowi odwrócić tyłem do własnej matki? Wyobraź sobie ( kliencie, terapeuto), że twoje własne dziecko idzie na ustawienia ( jakąkolwiek terapię), szuka pomocy, jest poranione, zrozpaczone, głodne ciebie i twojej miłości, a ty – jego matka – masz tak obciążony system, że nie możesz nic więcej dać i zrobić, niż to co jest. A pomagający mówi twojemu dziecku: odwróć się tyłem do swojej matki… Tak, ja wiem, że czasem ciężar rodziny jest tak duży i uwikłanie w jej los tak głębokie, że faktycznie dochodzimy do ściany. Tylko jakby to było, gdyby wtedy powiedzieć klientowi – dziecku stojącemu bezsilnie w obliczu tego wszystkiego – Wycofaj się, stań w pewnym dystansie, popatrz na swoją mamę i z czystej, ludzkiej empatii powiedz: jestem na to wszystko za mała / za mały mamo. Jeśli jest jakaś szansa, jeśli jest cokolwiek, czego mogę się uchwycić, to teraz poczekam na to od tej większej Siły. Twoje dzieło co do mnie się dokonało. Pytam raz jeszcze, czy kiedy wszystko jest właściwe takie, jakie ono jest, wtedy zwolnieni jesteśmy z empatii? Zwłaszcza, kiedy pracujemy z drugim człowiekiem… Słowo słowu nie jest równe, obraz obrazowi nie jest równy, ale serce sercu MUSI być równe bez względu na okoliczności. P.S. I jeszcze jedno: kim my jesteśmy, że dajemy sobie prawo do zdania: nie da się tu nic zrobić. Zwłaszcza w odniesieniu do Losu drugiego człowieka…