Medytacja „Cisza, nic dla Ciebie Mamo zrobić nie mogę”

Medytacja „Cisza, nic dla Ciebie Mamo zrobić nie mogę”

Medytacja „Cisza, nic dla Ciebie Mamo zrobić nie mogę”

Przez chwilę się skupimy.

Zamknij oczy.

(dłuuuga cisza)

Jednym z największych wyzwań w życiu człowieka jest cisza.

Taka cisza, która się zgadza. Sama obecność.

Bo za tym idzie – wytrzymać np. natłok myśli, albo niemoc.

Wyobraź sobie, że idziesz tam gdzie Twoja Mama jest.

Siadasz przy stole, albo na ławeczce, w parku, albo na plaży,

gdziekolwiek chcesz teraz do niej pójść, gdziekolwiek.

Słuchasz, patrzysz, zauważasz to wszystko co znasz, co jest trudne,

bolesne, ciężkie do uniesienia. Co się setny raz powtarza. Co tak

trudno wytrzymać.

Jesteś przy niej i nic nie mówisz, tylko patrzysz. Pokornie patrzysz.

Twoja Mama, w jej własnej historii miłości.

I nic nie możesz zrobić.

Za wyjątkiem … Tak Mamo, widzę, słyszę, czuję. Jak Cię to porywa.

Tak Mamo, to najwyższa szkoła pokory i duchowości, w tej ciszy.

I Twoje – Nic nie mogę już dla Ciebie Mamo zrobić.

Mogę Cię tylko szanować i kochać w tej historii. Być przy Tobie. Nie

jako ten duży, ta duża. Być cała, z pokorą.

Rezygnuje Mamo z uzdrawiania Cię.

Ty ta duża, a ja ta mała/ten mały.

A potem tak patrzysz tak na nią, słuchasz jej wewnętrznie, tam gdzie

jesteś. I szukasz jednej rzeczy, jednego dobra, które od niej przyszło,

że raz udało się jej uśmiechnąć, że raz udało się jej zaśpiewać, raz

naprawdę przytulić, raz pojawiła się wtedy, gdy tego najmniej

oczekiwałaś, może raz powiedziała coś co Ci pomogło?

Poszukaj drobnego, jednego razu, gestu.

I powiedz: dziękuję, przecież taka też jesteś, przecież to też Ty Mamo.

Z tą herbatą na stole, z tym ciastem pieczonym na mój przyjazd, z

zupą ugotowaną, z bluzeczką w prezencie. A może to jest Twoje

kocham. A może Twoje kocham raz pokazało się w Twoim

martwieniu o mnie.

Przestaje Mamo szukać raju na ziemi przy Tobie, zaczynam żyć

szczęśliwie tu. To wystarczy.

Najdrobniejszym gestem, jak to dobrze, że życie powiedziało Ci Tak

Mamo.

I wyobraź sobie, że znajduje się taki fragment, moment, ułamek

sekundy, w którym Mama Cię zauważa albo widzi, albo już jesteś przy

niej, a Ty się uśmiechasz Twoim sercem dziecka. I jak to dzieci mają

w zwyczaju ni z tego, ni z owego mówisz: wszystkiego najlepszego z

okazji urodzin. Bo dziś też jesteś. A jeśli jest tam – mówisz: Mamo,

życzę Ci byś się narodziła tam też jak najpiękniej. Śpij spokojnie, a ja

będę żyć spokojnie. A potem, tak po ludzku, kiedy składa się komuś

życzenia urodzinowe, to się go przytula i uśmiecha.

Dziękuję Mamo.

Więc, tak pięknie zaczęliśmy ten dzień zapachem, radością. Dokładnie

tak pójdziemy. Wybierając życie i narodziny. I dokładnie tak samo

zrób z Tatą. On też czeka na swoją kolej. Jego własne urodziny.

Wdech i wydech.

Wdech i wydech.

Wyobraźcie sobie – Cześć, jestem Ania córka Ireny i Kazimierza, jak

to dobrze, że życie powiedziało mi tak bo właśnie mam dzisiaj

urodziny. 365 dni w roku.

Z otwartym sercem do każdego. Nigdy niczego nie stracisz otwierając

serce na drugiego człowieka, możesz jedynie coś zyskać.

Więc weźcie głęboki wdech i wydech.

W swoim tempie wróćcie tu do nas.

Wracam do domu Mamo, wracam do domu Tato

Katowice, 9-12.03.2017r.