Co to znaczy „Być reprezentantem”

Co to znaczy „Być reprezentantem”

Słów kilka odnośnie
bycia reprezentantem, ustawiaj
ącym i prowadzącym
w Nowych Ustawieniach Rodzin.
Z do
świadczeń własnych.

Reprezentanci to nie są tylko ciche osoby w tle.
To ci, którzy rozpuszczają utkwione w bezruchu
historie miłości, wraz z wejściem w Ruch Ducha.
Ostatecznie pokazuje nam On drogi
ku nowej świadomości, ku nowemu życiu,
poprzez obraz i energię
zbudowaną z ludzkiego oddania się innym w
reprezentacji lub wolontariacie.

Razem tworzymy zatem przestrzeń
Wolontariatu Miłości, która ma swoje zastosowanie
zarówno w Pojednaniu z Rodzicami według Prekop, jak również w Nowych Ustawieniach Rodzin według Berta Hellingera.

W zamian za bezinteresowną gotowość bycia
w służbie dla innych zostajemy pobłogosławieni,
czy też obdarowani, wewnętrzną pracą
na rzecz naszego serca, ciała i naszej Duszy.

Ostatecznie to dar na rzecz tych,
którzy są w nas, a przychodzą
z naszej własnej rodziny.

Bert Hellinger pisze na przykład, że to nie my, a nasze rodziny w nas szukają siebie, kiedy spotykamy na naszej drodze partnerów / partnerki i się zakochujemy, abyśmy mogli przepracować wspólnie bardzo określone dynamiki rodowe.

Dokładnie takie same Ruchy Ducha widzę po czternastu latach udziału w ustawieniach w odniesieniu do osób, które się nie znają wcześniej. Okazuje się, że bardzo określone osoby spotykają się dokładnie na tym, a nie innym warsztacie, aby we wzajemnym doświadczaniu pola uwolnić siebie z zatrzymanego nurtu Miłości, a co za tym idzie, aby pomnażając uzdrowienie dla wielu.

Nigdy nie jesteśmy przypadkowym
połączeniem niewidzącej Mocy.

Ona wie, czy też Duch wie,
dokładnie i precyzyjnie,
kto z kim, przy kim, kiedy
i w jakiej intencji.

Nie ma zatem takiej sytuacji, albo wydarza się to niezmiernie rzadko, że ktoś będąc reprezentantem wyszedł z niczym, bez słowa, bez zdania, bez wzruszenia, bez poruszenia, bez ruchu energii w sobie.

Również dlatego że jako prowadząca, jako reprezentantka i jako człowiek angażuję się do cna i robię wszystko, co w mojej ludzkiej mocy, aby każdy odkryć na spotkaniu coś dla siebie – bez względu na rodzaj uczestnictwa – dzięki prowadzeniu nas przez Większą Siłę.

Pozostają do Waszej dyspozycji nie tylko jako osoba towarzysząca, ale też wtedy, kiedy macie pytania, kiedy potrzebujecie jednego słowa lub zdania, potrzymania w ramionach albo chwili milczenia na krześle obok.

W pełni rozumiem, czuje i szanuję potrzebę gwarancji pracy własnej w czasie ustawień. Każdy z nas niesie coś, co jest trudne i w tym obciążającym ma prawo szukać rozwiązań dla siebie i swoich bliskich. Oczekiwać indywidualnego wsparcia, jeśli takowe jest możliwe.

Ja zaś mam prawo, a nawet obowiązek, patrzeć w tym na moje możliwości i granice, ponieważ tworząc ułudę ustawienia wszystkich w krótkim czasie sprzedaję sen o mojej Wielkości i świetności. A jestem przecież tylko człowiekiem. I patrzę na człowieka. Ciężko jest zmierzyć tu serce z sercem, a historię z historią. Warto jednak przymierzać się w tym do prawdy.

Ponieważ przyświeca mi w sercu intencja pomnażania poprzez dzielenie, uznaję tym samym że najlepszą opcją obdarowywania wielu jest stworzenie na warsztacie miejsca zarówno dla ustawiających, jak i reprezentantów.

W ten sposób pozostanę w zgodzi z moimi granicami,
mając równocześnie na uwadze Wasze pytania, prośby, potrzeby i Wasze wołanie o wsparcie.